Ha, nareszcie jakaś odskocznia po Menelach. Po dwóch wieczorach spędzonych na Mrocznej Orbicie, muszę przyznać, że pozytywne pierwsze wrażenie, nie umarło.
W zasadzie mógłbym to określić jako Eve Online dla ubogich - latasz statkiem kosmicznym, rozbudowujesz go, dozbrajasz, zbierasz rudy, walczysz z alienami i innymi wrogimi graczami.
Sama rozgrywka dość szybko niestety staje się dość monotonna, nie zauważyłem jakiś specjalnych czy dodatkowych opcji, może poza menu Klan (nie zgłosiłem się do żadnego - trochę to drogie, oszczędzam na większy statek).
Miłe jest rozwiązanie części płatnej - nie dają wielu poważniejszych benefitów poza znacznie przyśpieszonym rozwojem (za PLNy kupuje się po prostu dość rzadki minerał niezbędny do zakupu lepszych statków i komponentów oraz do "wskrzeszania" - wstępnej naprawy zniszczonego statku.)
Reszty zasad wersji płatnej poza reklamowanymi jeszcze nie czytałem dokładnie - na razie nie planuję wersji płatnej - bo całkiem satysfakcjonujące jest granie i bez niej, ot po prostu więcej trzeba się "nabiegać" (no wiadomo, że polatać) żeby uzbierać kasę, minerały, sprzęt.
Co może być najważniejsze dla początkującego gracza to stopień jego ochrony przed starymi wyjadaczami. Otóż tu praktycznie każdy może spuścić ci łomot, bez żadnych ograniczeń poziomowych (może i jest coś w regułach, ale do tej pory wpakowałem się kilka razy na ogromne rozbudowane, otoczone rojem dronów kolubryny, które po prostu anihilowały mój stateczek) pod warunkiem, że cię dopadnie. Są na mapach sfery ochronne (portale i statki bazy) gdzie każdy jest nietykalny, praktycznie strefy wokół statku bazy wybranej strony są wolne od wrogich okrętów (chyba, że jakiś się przedrze przez portal i nie dopadną go ci co się tam czają :-) A nawet jeśli - to i tak jest on dobrze oznaczony na mapie (z tego co się zorientowałem - o ile jakaś przyjacielska jednostka go widzi) i można uciec w bezpieczne miejsce. Tego ułatwieni anie ma już w dalszych sektorach, niestety - a tam wrogowie latają już całymi stadami.).
Reasumując - z odpowiednią dozą cierpliwości można sobie we w miarę przyjaznym środowisku podpakować okręt do stopnia umożliwiającego przynajmniej przeżycie spotkania z wrogim okrętem (po 2 wieczorach mam już niemal gotówkę na zakup największego kadłuba dostępnego za gotówkę (dwa najlepsze tylko za Uridium - wspomniany cenny minerał).
Niestety zestaw dostępnych misji (zapewniających jako takie lepsze dodatkowe wynagrodzenie w postaci kasy, PDków i Uridium czy swoistych punktów prestiżu) szybko zmusza do opuszczenia względnie bezpiecznego schronienia macierzystego sektora.
Ogólnie polecam zapoznanie się z produkcją już teraz i samodzielną ocenę i weryfikację. Ja na pewno napiszę więcej za jakiś czas - jak poznam grę lepiej i dokładniej. Póki co po tej krótkiej relacji z pierwszego wrażenia - zestawienie plusików i minusików, które raczej już nie ulegną zmianie:
+ świetna oprawa graficzna
+ jest dźwięk, nie zachwyca ale to raczej wyjątek w browserówkach
+ wydaje się, że dość dobrze zbalansowana część płatna i darmowa
+ zlokalizowana na wiele języków (w tym Polski), czat chyba jest rozdzielony i wyświetla tylko komunikaty od np. Polaków - nie widziałem tekstów od innych osób niż Polacy
+/- ogromna ilość graczy, niestety większość już doświadczona
- interfejs miejscami niezbyt czytelny (np. okno sprzedaży surowców do zamykania ma tylko ledwo widoczny krzyżyk - niby standard w Windows, ale nie w oknach w zasadzie dialogowych, zwłaszcza ze to okienko dość zlewa się z pozostałą grafiką, a nie jest zwykłym popupem)
- gra wymaga Flasha/ Shockwave'a - niektórym nie pójdzie, zwłaszcza, że chyba łączy się po jakiś dziwnych portach - w każdym razie w pracy grać nie mogę :( :)
- jednak pewna monotonnia
19 lutego 2008
[Gaming] Dark Orbit
Etykiety:
browser,
browserówka,
Dark Orbit,
Eve,
gaming,
multiplayer,
online,
web
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz