Na szczęście niewiele - dokładnie to co co chcę by było wiadome - LinkedIn, GoldenLine, nic istotnego na Naszej Klasie, prywatna strona www, na której nie ma nic oprócz mojego CV, konto na X-FIRE i jakiś 1-2 drobiazgi, których się nie wstydzę. Nawet tego bloga prowadzę oficjalnie anonimowo.
Czy to niebezpieczne - na pewno nie bardziej niż odebranie telefonu na ulicy w kiepskiej dzielnicy (heh, czuję, że rymuję). Na razie nikt mnie z telefonu nie skroił, nie obrobił też i w necie, nie oszwabił na Allegro itd. Fart? Opaczność Boska? Być może...
Ale pewnie zasługę mają i ci, którzy są łatwiejszym, lżejszym i lepiej rozreklamowanym kąskiem. Dzięki wam o wspaniałomyślne wabiki :P
Ja być może mógłbym uchodzić za osobę zamożną (zwłaszcza w pewnych kręgach) patrząc na to co robiłem i robię - ale zapewniam, że nawet rower mam na kredyt :) Więc nawet takie potencjalnie niebezpieczne informacje jak zdjęcia luksusowych mieszkań czy aut w realu mogą się okazać dość mylące, mało aktualne a często nawet zmyślone. Zakładam, że co bystrzejsi przestępcy i tak kierują się bardziej konkretnymi, weryfikowalnymi danymi. Być może się mylę, ale póki co krzywda mnie nie spotkała - po prostu uważam na siebie.
17 lutego 2008
[Debata] Co o Tobie wiedzą z sieci?
Etykiety:
bezpieczeństwo,
dane,
debata,
poufność,
prywatność
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz